* Nie dotyczy Krakowa
W najnowszym Poradniku bezpieczeństwa rząd bardzo wyraźnie podpowiada, jak przygotować dom na sytuacje kryzysowe. A wśród najważniejszych rekomendacji – obok zapasów wody, latarek i radia na korbkę – znajduje się jedno zdanie, które powinno zwrócić uwagę każdego właściciela domu:
„Przygotuj alternatywne źródła ogrzewania, które nie działają na prąd – piecyk gazowy lub olejowy, kominek”. (Pobierz poradnik – patrz strona 33 poradnika)
Mówiąc prościej:
jeśli zabraknie prądu, kominek jest jednym z kluczowych elementów bezpieczeństwa energetycznego domu.
To logiczne. Kominek na drewno działa zawsze – nawet gdy nie działa nic. Nie potrzebuje prądu, nie pada ofiarą awarii sieci, a w sytuacjach ekstremalnych pozwala ogrzać dom, zagotować wodę, wysuszyć ubrania czy ugotować prosty posiłek. Właśnie dlatego nowoczesne kominki i piece kominkowe są w wielu krajach Zachodu traktowane jako element odporności kryzysowej gospodarstw domowych.
Ale… no właśnie.
Kraków – jedyne miasto, w którym rządowy poradnik brzmi jak żart
W całej Polsce rząd zachęca do przygotowania kominka na wypadek długotrwałej przerwy w dostawie prądu. W całej – z jednym wyjątkiem.
W Krakowie, gdzie jako jedyne miasto w Polsce obowiązuje całkowity zakaz używania kominków, ta rekomendacja brzmi nieco jak mem. Podczas gdy mieszkańcy Mazowsza, Dolnego Śląska czy Podkarpacia mogą po prostu nalać herbaty, dorzucić polano i przeczekać blackout w cieple – mieszkańcy Krakowa, według lokalnych regulacji, powinni… cóż…
kupić świeczki.
I najlepiej dużo świeczek.
Bo gdy cały kraj może wykorzystać najstarsze i najbardziej niezawodne źródło ciepła znane człowiekowi, krakowianie formalnie muszą polegać na tym, co akurat działa w sieci.
Ironia losu – w państwowym poradniku kominek jako priorytet, w Krakowie kominek jako problem
Rządowa broszura jasno podkreśla:
- brak prądu oznacza brak ogrzewania,
- brak ogrzewania w zimie może być realnym zagrożeniem,
- kominek jest jednym z najskuteczniejszych rozwiązań awaryjnych.
To nie jest treść z kampanii kominkowej.
To nie jest reklama producentów.
To oficjalna rekomendacja państwa.
A jednak mieszkańcy Krakowa, jako jedyni w Polsce, zostali tej możliwości pozbawieni – choć nowoczesne kominki zgodne z Ekoprojektem należą dziś do urządzeń niskoemisyjnych i bezpiecznych. Ich zużycie energii pomocniczej jest zerowe, a działanie nie zależy od infrastruktury.
Co z tego wynika? Oczywiście poza tym, że świeczki warto mieć jednak pod ręką.
Żarty żartami, ale temat jest poważny.
Kominek to nie tylko atmosfera i ogień w salonie – to realne źródło bezpieczeństwa energetycznego. W sytuacji kryzysowej potrafi zrobić różnicę między zimnym a ogrzanym domem.
Dlatego w wielu regionach Europy nowoczesne kominki nadal są wspierane jako urządzenia awaryjne – bezdymne, wysokosprawne i zgodne z najsurowszymi normami.
Warto, by również lokalne przepisy w Polsce patrzyły na kominki nie tylko przez pryzmat stereotypów, ale także w kontekście odporności na kryzysy, o której rząd pisze wprost.
PS. Krótkie podsumowanie dla krakowian (z przymrużeniem oka):
- Mieszkańcy Polski: „Idzie blackout? Dobrze, rozpalę w kominku.”
- Mieszkańcy Krakowa: „Idzie blackout? Gdzie po świeczki w dobrej cenie?”
Ale kto wie – może nadejdzie moment, gdy kominek przestanie być w Krakowie tematem zakazów, a wróci do swojej naturalnej roli: bezpiecznego, ekologicznego i niezależnego źródła ciepła.
