Co naprawdę oznacza zmiana kierunku Ministerstwa Energii.
W ostatnich dniach „Gazeta Prawna” opublikowała artykuł wskazujący na wyraźną zmianę akcentów w polityce energetycznej państwa – Ministerstwo Energii coraz mocniej stawia na biomasę, szczególnie w kontekście ciepłownictwa systemowego.
To sygnał, który dla branży grzewczej, producentów urządzeń na biomasę oraz użytkowników końcowych nie jest zaskoczeniem, ale za to potwierdza to, o czym mówimy od lat: transformacja energetyczna nie odbędzie się bez źródeł stabilnych, przewidywalnych i dostępnych lokalnie.
Biomasa – nie ideologia, tylko pragmatyka
Z artykułu jasno wynika jedno:
👉 biomasa nie jest traktowana jako rozwiązanie tymczasowe, lecz jako realny filar systemu ciepłowniczego – szczególnie tam, gdzie:
- sieci elektroenergetyczne są niewydolne,
- elektryfikacja postępuje wolniej niż zakładano,
- alternatywy (wodór, ciepło odpadowe, geotermia) są ograniczone lokalnie lub kosztowo.
Według przywoływanych w tekście analiz, udział biomasy w produkcji ciepła systemowego może w 2030 roku sięgnąć nawet 60–70%, w zależności od scenariusza transformacji. To nie są marginalne wartości – to realna dominacja jednego nośnika energii.
Dlaczego właśnie biomasa?
Ministerstwo Energii wskazuje kilka kluczowych powodów:
- bezpieczeństwo energetyczne – biomasa pochodzi głównie z krajowych zasobów,
- stabilność dostaw – niezależna od pogody, sieci i importu,
- dojrzałość technologiczna – instalacje biomasowe są sprawdzone i przewidywalne,
- możliwość wykorzystania odpadów z przemysłu drzewnego i rolnego.
To ważne, bo po latach narracji o „odchodzeniu od spalania czegokolwiek” wracamy do podejścia opartego na bilansie systemowym, a nie hasłach.
Cień tej strategii: konkurencja o surowiec
Jednocześnie artykuł „Gazety Prawnej” uczciwie wskazuje na ryzyka:
- wzrost zapotrzebowania na biomasę może prowadzić do konkurencji między energetyką a przemysłem drzewnym,
- pojawia się ryzyko wzrostu cen surowca,
- przy braku odpowiednich regulacji – także uzależnienia od importu biomasy, co podważa sens całej strategii.
To są realne wyzwania, które wymagają mądrego zarządzania, a nie administracyjnych zakazów.
Co to oznacza dla rynku kominków i ogrzewania indywidualnego?
Z perspektywy DPE wnioski są jednoznaczne:
🔥 drewno i biomasa nie znikają z miksu energetycznego
🔥 urządzenia na biomasę będą jeszcze długo potrzebne
🔥 kluczowe znaczenie mają nowoczesne, certyfikowane technologie, a nie „zakazy dla wszystkich”
Polityka państwa coraz wyraźniej rozróżnia:
- stare, nieefektywne źródła emisji
- od nowoczesnych urządzeń spełniających normy ekoprojektu
To dokładnie to, o czym branża mówi od lat – problemem nie jest paliwo, tylko technologia.
Wnioski: zdrowy rozsądek wraca do energetyki
Zmiana narracji Ministerstwa Energii to sygnał, że:
- transformacja musi być realistyczna,
- system energetyczny potrzebuje źródeł sterowalnych,
- biomasa – stosowana mądrze i lokalnie – jest częścią rozwiązania, nie problemu.
Dla użytkowników indywidualnych i inwestorów oznacza to jedno:
👉 nie podejmuj decyzji pod wpływem nagłówków o „zakazach”, tylko patrz na fakty, kierunki polityki i długoterminową logikę systemu.
📌 Źródła:
– „Ministerstwo Energii stawia na biomasę”, Gazeta Prawna, wydanie 23–28 grudnia 2025 r.

